O Skarbniku

Polskie legendy z kulinarnym przymrużeniem oka
O Skarbniku
Marta Karbowa-Grzonkowska Marta Karbowa-Grzonkowska

O Skarbniku

Ciężkie mieli życie górnicy w Starej Kopalni. Ich praca była bardzo niebezpieczna i wymagała ogromnego wysiłku. Górnicy musieli całymi dniami odłupywać węgiel od skalnej ściany, ładować go potem do wagoników a następnie transportować na powierzchnię. W dawnych czasach nie było maszyn, więc każdy górnik musiał być nie tylko bardzo silny fizycznie, ale również odznaczać się ogromną wytrzymałością i wytrwałością. Wśród braci górniczej nie było miejsca dla słabeuszy.

Na szczęście górnicy mieli swojego opiekuna. Nazywali go Skarbnikiem. Skarbnik był dobrym duchem, który przybierał czasem postać starego, doświadczonego górnika. Ostrzegał ludzi pod ziemią przed wybuchami, pomagał odnaleźć drogę, gdy się zgubili, zapalał lampki górnicze, gdy te niespodziewanie gasły, pozostawiając otoczenie w ciemności. Skarbnik wiedział też dobrze, że górnicy, aby intensywnie pracować, muszą mieć dużo siły. Często jednak brakowało im pieniędzy na właściwe pożywienie. Dlatego Skarbnik zostawiał im w mniej uczęszczanych wyrobiskach koszyki z takim jedzeniem, które gwarantowało, że energii nie zabraknie im przez cały czas spędzony na szychcie. Czego tam nie było… ciemne pieczywo - z nieoczyszczonej mąki, bo taka jest najzdrowsza, pełnoziarniste chleby, owoce – zarówno te świeże, jak i suszone, gdy innych zabrakło zimą, dużo nabiału, jaj, ryb oraz mięsa. Skarbik zostawiał górnikom nawet obiady. Uważał, że w ich diecie ważna jest kasza. Lubił też sprezentować im groch, fasolę czy soczewicę. Dbał również o to, by górnicy pili dużo wody. Skarbnik był wspaniałym opiekunem. Jednak na jego wsparcie mogli liczyć tylko ludzie uczciwi i pracowici.

Pewnego razu zdarzyło się, że o hojności Skarbnika dowiedział się leniwy syn sztygara, Franek. Młodzieniec całymi dniami siedział w gospodzie, albo czekał w domu, aż ojciec wróci z kopalni i da mu pieniądze na rozrywki. Pewnego razu, gdy był głodny wymyślił, że odwiedzi sztygara w pracy i skorzysta z obiadu pozostawionego przez Skarbnika. Gdy Franek zjechał na dół do kopalni, przywitał go stary, nieznajomy górnik. Chłopak nie odpowiedział jednak na jego pozdrowienie, tylko udał się na poszukiwanie posiłku. Kiedy znalazł kosz z jedzeniem, starzec pojawił się ponownie. Franek nie podzielił się z nim obiadem, jak było przyjęte wśród braci górniczej, tylko wziął jedzenie i chciał wracać na powierzchnię. Rozgniewał się wtedy staruszek i pokazał swoją prawdziwą postać.

-    Jestem Skarbnikiem, duchem kopalni i opiekunem górników – odezwał się. Nie zasługujesz na moją pomoc. Powinienem surowo Cię ukarać i zasypać w tym nieużywanym wyrobisku. Jednak przez wzgląd na Twojego ojca, którego szanuję, daruję Ci winę. Weź obiad, który ukradłeś i podgrzej go tacie, gdy wróci z pracy. Przy wieczerzy obiecaj mu poprawę i od tej pory mu pomagaj.

Wystraszony Franek pobiegł do domu. Od tej pory zmienił się nie do poznania, a rodzice byli z niego bardzo dumni. Nie został wprawdzie górnikiem, jak jego ojciec, ale uznanym kucharzem, o którego zabiegały wszystkie okoliczne gospody.

Słowniczek:

brać (tu: górnicza) – grupa osób blisko ze sobą związanych, które mogą na sobie wzajemnie polegać

wyrobisko – miejsce, z którego górnicy usunęli skały

szychta – zmiana robocza w kopalni

sztygar – kierownik górników

Facebook Pinterest Instagram e-mail
Powrót