O księciu Popielu i myszach

Polskie legendy z kulinarnym przymrużeniem oka
O księciu Popielu i myszach
Marta Karbowa-Grzonkowska Marta Karbowa-Grzonkowska

O księciu Popielu i myszach

Mijały lata a gród Gniezno, założony przez Lecha, rozrastał się w imponującym tempie. Jego mieszkańcom dobrze się działo i byli szczęśliwi, bo kolejni władcy rządzili mądrze i sprawiedliwie.

Niestety pewnego dnia, nastały złe czasy dla Gniezna. Tron powierzono Popielowi, który okazał się być księciem okrutnym, krótkowzrocznym i rozrzutnym. Popiel uciskał swoich poddanych, pobierając od nich siłą wysokie daniny. Uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczał nie na rozbudowę grodu, ale na własne uciechy i uczty. Martwili się tym bardzo stryjowie księcia, którzy powołali go na tron. Jednak Popiel nie słuchał ich rad i wskazówek. Przerażony lud był bezradny. Stryjowie, którzy stanowili radę grodu i czuli się odpowiedzialni za księstwo również nie bardzo wiedzieli, co robić w tej sytuacji. Wreszcie zagrozili Popielowi, że pozbawią go korony.

Przestraszył się Popiel. Tak bardzo lubił swój rozrzutny styl życia, że za żadne skarby nie chciał się z nim rozstawać. Wymyślił, że zaprosi stryjów na wystawną ucztę do Kruszwicy nad jeziorem Gopło. Chciał pokazać, jak wspaniale można żyć kosztem poddanych. Był przekonany, że każdy kto przyjdzie na biesiadę przekona się do jego metod działania.

Wszyscy stryjowie stawili się na zaproszenie księcia. Wierzyli, że spotkanie ma służyć pojednaniu. Łudzili się, że władca zrozumiał, iż musi rządzić roztropnie i słuchać rad starszyzny.

Popiel zaprosił wszystkich do stołu. Niestety jego pyszałkowata mina mówiła wszystko. Władca nie zamierzał zmieniać swojego postępowania. Nie poruszył żadnych tematów związanych z bieżącymi problemami w księstwie. Był za to niezwykle dumny ze swojego przyjęcia i kazał wnosić kolejne potrawy. Na stole pojawiły się frytki oraz hamburgery z serem w białych bułkach wraz z chipsami i paluszkami. Do popicia podano słodzone i barwione napoje gazowane. Wreszcie na deser wjechał wielki tort z kremem maślanym ozdobiony czekoladą i landrynkami. Próżno było szukać na stole owoców, warzyw czy innych lekkostrawnych potraw.

Po takim posiłku Popiel poczuł się oczywiście senny i zmęczony. Było mu też ciężko na żołądku i stał się rozdrażniony. Nie chciał już widzieć rodziny, tylko udał się do swojej komnaty. Jego zachowanie było karygodne. Stryjowie uznali, że Popiel ich obraził i nie zasługuje więcej na wyrozumiałość. Nie tylko nie pożegnał się z gośćmi, ale wyprawił też niestosowne, niezdrowe przyjęcie. Starszyzna wróciła więc niezwłocznie do swoich domów. Służący nie byli pewni, co zrobić z jedzeniem z uczty. Goście nic nie zjedli, a ich władca zamknął się w komnacie. Postanowili, że wyrzucą potrawy obok zamku.

Leżąca żywność zwabiła z okolicy miliony myszy. Zwierzątka bardzo ucieszyły się z prezentu. Zaczęły też zwiedzać okolicę, by sprawdzić, czy gdzieś jeszcze nie czeka ich kolejna miła niespodzianka.

Popiel był przerażony, gdy podłoga na zamku dosłownie zaroiła się od myszy. Wszystko w okolicy było przykryte falującym szarym dywanem z żarłocznych zwierzątek. Książe uciekł w popłochu, bo był tchórzem i bardzo bał się gryzoni. Ślad po nim zaginął, jednak nikt nie rozpaczał po zniknięciu Popiela. Wkrótce po ucieczce księcia zniknęły też myszy.

Mieszkańcy Gniezna odetchnęli z ulgą. I pogodnie zaczęli patrzeć w przyszłość.

Słowniczek:

danina - obowiązkowe dary w naturze lub w pieniądzach dla władcy

starszyzna – ludzie zajmujący wysokie stanowiska w jakiejś grupie (najczęściej starsi niż pozostałe osoby z tej grupy)

Facebook Pinterest Instagram e-mail
Powrót