O Baszcie Kaszanej w Trzebiatowie

Polskie legendy z kulinarnym przymrużeniem oka
O Baszcie Kaszanej w Trzebiatowie
Marta Karbowa-Grzonkowska Marta Karbowa-Grzonkowska

O Baszcie Kaszanej w Trzebiatowie

Trzebiatów to miasto z długą historią, które leży nad rzeką Regą, niedaleko jej ujścia do morza. W średniowieczu mieszkańcy Trzebiatowa wpadli na pomysł zablokowania ujścia rzeki i pobierania opłaty od kupców, którzy przewozili nią towary na swoich statkach. Nowe zasady uderzyły najmocniej w kupców Gryfickich i zablokowały ich handel morski. Zbulwersowani kupcy, próbowali odwoływać się w różnych miejscach, niestety bez rezultatu. W desperacji, pewnego razu, postanowili zaatakować Trzebiatów.

Ten wieczór był cichy i spokojny. Mieszkańcy Trzebiatowa szykowali się do snu. Jednak wartownicy pilnujący grodu wiedzieli, że muszą być czujni. Wymyślali sobie różne zajęcia, żeby nie zasnąć. Część z nich czuwała, wyglądając przez okna i wpatrując się w gęstniejący mrok.

Warta Zbyszka zaczynała się o północy. Młodzieniec zastanawiał się, czy wcześniej się nie zdrzemnąć, ale wiedział, że potem ciężko będzie mu się dobudzić. Wymyślił, że przygotuje druhom niespodziankę. Schował się w baszcie zwanej Prochową i zaczął przygotowywać kolegom strawę na poranny posiłek. Był taki zwyczaj, że w okolicy świtu, gdy było najzimniej i oczy strażników same się zamykały, pilnującym rozdawano ciepły, pożywny posiłek. Zbyszek postanowił ugotować pyszną kaszę. Wiedział, że da wartownikom dużo energii, która starczy im na bardzo długo.

Niestety niespodzianki nie udało się zachować w tajemnicy. Koledzy skuszeni smakowitym zapachem, przyszli do baszty, w której ukrywał się Zbyszek. Chłopak zaskoczony nagłym najściem przestraszył się i niechcący potrącił garnek z kaszą. Gorąca potrawa poszybowała przez okno w ciemność nocy.

Na zewnątrz rozległ się krzyk. Okazało się, że pod murami czają się Gryficzanie, którzy na tę noc zaplanowali najazd na Trzebiatów. Strażnicy szybko postawili na nogi śpiące miasto, które zdążyło zorganizować skuteczną obronę i atak został odparty.

Zbyszka okrzyknięto bohaterem. Chłopiec być bardzo szczęśliwy, że wprawdzie przez przypadek, ale udało mu się ocalić jego ukochane miasto. Basztę, w której szykował zdrowy i pożywny posiłek dla kolegów, na pamiątkę zdarzenia z „Prochowej” przemianowano na „Kaszaną”. Radzie miasta zależało, by wszyscy pamiętali, jak ważnym pożywieniem jest niepozorna kasza.

Facebook Pinterest Instagram e-mail
Powrót