Pocztówka z Pekinu

Kulinarne pocztówki ze świata
Pocztówka z Pekinu
Marta Karbowa-Grzonkowska Marta Karbowa-Grzonkowska

Pocztówka z Pekinu

Kochana Wiki!

Dotarliśmy do Pekinu. Od razu pognaliśmy do restauracji, bo byliśmy bardzo głodni. Byłam bardzo ciekawa, jak je się pałeczkami. Okazało się, że nie jest to takie trudne, ale trochę trzeba poćwiczyć. Mama namówiła mnie na krewetki. Podobno bardzo dużo ich się tu łowi w okolicy. Ja wybrałam takie, na które mówi się tygrysie. Śmieszna nazwa, prawda? Tata powiedział, że są bardzo zdrowe i można je jeść zamiast mięsa. Podobno nie tuczą za bardzo, wzmacniają odporność, chronią serce i zęby. Pytałam się taty, czy jak zjem krewetki, to nie muszę już myć zębów, ale tylko się zaśmiał. Nie wiem, czy się ucieszył, że on też nie musi ich myć, czy palnęłam głupstwo. ;)

Piszę Ci o krewetkach, bo bardzo mi zasmakowały. Polecam Ci, żebyś poeksperymentowała z nimi w kuchni, a potem najciekawsze pomysły opisała na swoim blogu. Znając Twój talent kucharski na pewno wymyślisz coś pysznego. Mi szczególnie przypadł do gustu koktajl z krewetek. Głównie dlatego, że nie muszę się martwić, że ta potrawa mi ostygnie. ☺ Krewetki podaje się wtedy na zimno, z sosem koktajlowym. Ten sos to najczęściej zmieszane razem jogurt naturalny, majonez i ketchup. Dodaje się też trochę cukru i sok z cytryny. Ale można oczywiście wymyślić coś innego. Moim rodzicom najbardziej smakował koktajl podany na liściach sałaty. Dla mnie najpyszniejsza była wersja, gdy krewetki leżały na połówce awokado. Kulinary nie umie jeszcze dobrze mówić, ale widać było, że każda potrawa go fascynuje.

Ściskam Cię mocno,

Twoja Kuchasia

Ps. Zabawimy w Chinach chwilę dłużej, bo to ogromny kraj. Na pewno przyślę Ci stąd jeszcze więcej ciekawostek kulinarnych.

Facebook Pinterest Instagram e-mail
Powrót