Łatwe zakupy – czego nie powinno być na etykiecie?

Zdrowa dieta
Łatwe zakupy – czego nie powinno być na etykiecie?
Marta Karbowa-Grzonkowska Marta Karbowa-Grzonkowska

Robienie zakupów nie jest łatwe – zwłaszcza, kiedy musimy przestrzegać konkretnych zaleceń żywieniowych. Dla wielu z nas zakupy to stres – półki o 17:00 wymiecione, produkty poprzestawiane, a między regałami tłoczą się inni klienci. Wiedza o tym, które produkty są zdrowsze od innych, gdzie je znaleźć i jak długo można je przechowywać, pomoże Wam zrobić zapasy i ograniczyć bieganie po labiryntach supermarketu do minimum.

Po pierwsze: czego nie może być na etykiecie?

Przyspieszmy zakupy, ograniczając produkty, z których wybieramy do tych zdrowych. Wiem oczywiście, że lubisz raz na jakiś czas porwać z półki sklepowej chipsy, ciasteczka albo inną niekoniecznie zdrową pyszność – też czasami to robię. Uwierz mi, chipsy nie sprawią, że poczujesz się lepiej, chociaż rzeczywiście mogą pysznie smakować. Czy naprawdę musimy z nich zrezygnować? Odłóż na chwilkę znaną już z dzieciństwa paczuszkę i przespacerujmy się w stronę „EKO” przekąsek.

Zauważ, że po lekkich chipsach domowej roboty, całkiem prawdopodobnie czujesz się lepiej, niż po paczce takich ze sklepu. Teraz zastanów się, z jakiego powodu? Razem z dietetykami zaglądam na etykiety i radzę, czego NIE kupować.

A więc co sprawdzamy na etykiecie?

Podstawowe informacje o produkcie

Przede wszystkim prawdziwą nazwę. Napój ma swoją nazwę, która ma spełniać cele reklamowe, natomiast poza nią, producent musi podać jak najszczegółowiej opisującą produkt, zrozumiałą nazwę. Co sprawia, że np. napój o nazwie Fit Liquid Dream (zmyślone) może w istocie być napojem gazowanym o zawartości sztucznych słodzików. Warto zacząć od odnalezienia rzeczywistej nazwy produktu, który chcemy kupić.

Data produkcji i przydatności to druga ważna rzecz, która powinna nasz zainteresować – przede wszystkim dlatego, że zdarza się, że po zakupowym szaleństwie sprzedawcy nie przejrzeli dość dokładnie sterty opakowań i może się zdarzyć, kupić nam coś po terminie ważności. Co prawda większość producentów oznacza tę datę ważności w taki sposób, aby produkt nie psuł się na natychmiast po przekroczeniu daty ważności. Jednak stanowczo odradzamy kupować produkty po terminie.

Kupuj świadomie i z głową. 

Zastanów się, jaki według Ciebie termin przydatności powinny mieć produkty, które kupujesz. Zrezygnuj z tych, które mają być bezpieczne do spożycia przez nienaturalnie długi czas – mogły zostać poddawane działaniu wysokich temperatur (przez co ich wartość odżywcza jest niska) lub zawierają konserwanty.

Należy podkreślić, że na etykiecie można znaleźć dwie różne informacje – datę minimalnej trwałości oraz termin przydatności do spożycia. Ta druga informacja odnosi się jedynie do produktów, które ulegają szybkiemu psuciu takich jak mięso, nabiał, ryby. Ich etykiety opatrzone są frazą „należy spożyć do…”. Po tym terminie spożycie produktu może skończyć się niemiło – chociaż oczywiście nie musi. Za to produkty w opakowaniach z napisem „najlepiej spożyć do…” to produkty o długim terminie przydatności. Te, jeżeli są przechowywane we właściwy sposób, nie psują się i nie spowodują zatrucia pokarmowego ani niestrawności, chociaż z czasem mogą tracić na jakości (walory odżywcze i smakowe).

Na koniec – trzeba pamiętać, że produkty, które muszą być przechowywane w wyjątkowy sposób, muszą być opisane. Powinna też pojawić się informacja, jak długo po otwarciu produkt jest zdatny do spożycia.

Wiemy więc już, że produkty sypkie – makarony, ryże, kasze, herbaty, kawy i przyprawy możemy kupować na zapas i przechowywać stosunkowo długo w naszych spiżarniach. To istotna informacja dla tych, którzy wybierają się zakupy. Okazuje się, że przy odpowiednio dużej szafce w kuchni ulubione dodatki do obiadu w postaci kasz, soczewicy, makaronów różnego rodzaju, mąki (a nawet ziemniaków, które odpowiednio przechowywane długo mają się dobrze) możemy kupować w dużych ilościach nawet raz na kilka miesięcy, a to zdecydowanie zaoszczędzi nam dźwigania wielkich siat z zakupami.

Powiedz kotku, co masz w środku…

Chyba najważniejsze dla nas informacje ze względu na nasze zainteresowanie zdrowym stylem życia, to skład produktu. Nie możemy niestety ufać reklamom, bo według nich niemal wszystkie produkty są z prawdziwych owoców, warzyw, nie zawierają konserwantów, są BIO i EKO, tymczasem na tylnej etykiecie…

Skład produktów

Musimy mieć świadomość, że nie wszystko, co „ekologiczne” jest dobre dla naszego zdrowia. Niektóre produkty ekologiczne zawierają bardzo dużo soli i cukru. Jeżeli w nazwie są wymienione konkretne produkty, np. orzechy i truskawki, w składzie powinniśmy znaleźć informację o procentowym udziale tegoż składnika w sprzedawanej ilości produktu – to oznacza, że na jogurcie brzoskwiniowym znajdziemy informację o zawartości brzoskwiń w jogurcie, a na przecierze pomidorowym o ilości pomidorów w produkcie. Zostaniemy też poinformowani o alergenach. Na etykiecie często można znaleźć informację o tym, że „produkt może zawierać śladowe ilości…” pewnego składnika. Dla zdrowych osób jest to najczęściej bez znaczenia, ale alergikom i osobom chorym zapis ten może nawet uratować życie.

Przeraża nas wszystko z „E”. Kiedyś ktoś napisał, że jakaś substancja opisana jako „E-cośtam” jest szkodliwa i teraz połowa świata jest przekonana, że w składzie nie powinno znaleźć się ani jedno słowo na literkę "e". Tymczasem za pomocą „E” mogą być oznaczone zupełnie nieszkodliwe substancje, takie jak na przykład E967 – ksylitol, E300 – kwas askorbinowy czy E161b – luteina. Nie znaczy to oczywiście, że nie mamy się mieć na baczności. Lepiej jest wybierać produkty, które mają najprostszy możliwie, zrozumiały dla nas skład, a jeżeli produkt zawiera składnik, który wydaje nam się podejrzany, lepiej poszukać zamiennika dla tego produktu.

Przy okazji pamiętaj, że cukry mogą się kryć pod różnymi nazwami – nie wystarczy, że produkt nie ma cukru, żeby był zdrowy. Jeżeli w składzie znajdziesz syrop glukozowo-fruktozowy, sacharozę i wiele innych z pewnością nie jesz ciastka ani jogurtu dietetycznego. No i nie daj się oszukać marketingowi. Czasami obecność jednego czy dwóch zdrowych składników ma jedynie odwracać uwagę od całej listy szkodliwych substancji.

Woda

Mało kto wie, że w przypadku mrożonych produktów (ryb i mięs) na etykiecie powinniśmy znaleźć informację, ile gramów wody przypada na 100 g produktu. Podobnie będzie ze słoikami – ogórkami w zalewie, krewetkach w sosie itd. – dowiemy się, czy kupujemy wodę z ogórków z dodatkiem ogórka, czy też ogórki w zalewie.

Najzdrowsze w swojej porze roku!

Jadłeś kiedyś truskawki w środku zimy? Pamiętasz ich smak w grudniu? Nie? Nic dziwnego – ja też nie, najpewniej dlatego, że praktycznie nie mają smaku. Warzywa i owoce, które naturalnie można zerwać z krzaczka latem, na zimę są sztucznie uprawiane, dodaje się do nich różnych substancji, żeby stymulować ich wzrost, mają mniejszy dostęp do słońca i ciepła, kiedy wzrastają.

Nie dość, że niektóre owoce i warzywa są wyjątkowo drogie w niektórych okresach, to niemal na pewno nie mają wartości odżywczych, których potrzebujemy. W tym momencie warto wspomnieć, żeby nie wybierać się na zakupy z pustym brzuszkiem, ponieważ to on wówczas robi zakupy i motywuje nas do ściągania z półek tego, czego nie potrzebujemy i co nie zawsze jest dla nas dobre.

Nie zapominajmy oczywiście, że fakt, że u nas nie ma w zimie pory na jabłka, nie znaczy, że nie rosną nigdzie na świecie w tym momencie. Zwracajmy uwagę na to, z jakiego kraju przyjechał do nas dany owoc czy warzywo, żeby nie odrzucić przypadkiem zdrowych produktów!

Wiecie także z pewnością, że najlepszym opakowaniem dla warzyw i owoców, jest ich własna skórka, a nie folia aluminiowa. Coraz więcej sklepów umożliwia pakowanie zakupów do własnych opakowań wielokrotnego użytku. Nie tylko dbamy w ten sposób o środowisko, ale także ograniczamy kontakt żywności z opakowaniem, które może źle wpływać na stan zdrowia konsumenta. Chociaż głośno się o tym nie mówi, plastik i aluminium nie są najlepszymi opakowaniami – najlepiej zastąpić je szkłem lub papierem, jeżeli już musimy w coś pakować zakupy.

Między sklepowymi półkami

Pomoże wam planowanie jadłospisu na, chociażby najbliższy tydzień. Kupując zalecenia dietetyczne w Foodwise oprócz szczegółowego opisu, jak należy się odżywiać w Waszym przypadku, możecie otrzymać jadłospis na tydzień opracowany specjalnie dla Was (usługa SMART). Usługa SLIM to z kolei jadłospis na cały miesiąc. Poza tym na naszej stronie znajdziecie mnóstwo zdrowych przepisów.

Zaplanowanie posiłków nie jest wcale aż takie trudne, a robienie zakupów z listą pozwala nie tylko na oszczędzenie pieniędzy. Robiąc listę, jesteśmy w stanie lepiej zaplanować, co chcemy zjeść – to przekłada się na nasze zdrowie. Przy okazji robimy jedne duże zakupy na dłużej, zamiast codziennie wpadać do osiedlowego i w pośpiechu ściągać na oślep różne ulubione, ale często niezdrowe smakołyki.

Dzięki planowaniu możemy też odkryć w sobie radość z eksperymentowania i odkrywania nowych smaków. Pamiętaj, że na półkach warto szukać produktów bogatych w cenne składniki i substancje odżywcze. Pamiętaj tylko, że nie musisz przepłacać – czasami dany składnik w produkcie jest w śladowych ilościach, a my płacimy za niego dwa razy więcej.
 

Facebook Pinterest Instagram e-mail
Powrót